Arch Enemy + Jinjer – Progresja, Warszawa, 26.09.2017

W miniony wtorek (26.09.2017) warszawska Progresja we współpracy z Knock Out Productions zorganizowała prawdziwe święto dla fanów melodyjnego death metalu. Koncert Arch Enemy, jedyny w Polsce podczas trasy promującej album Will to Power, przyciągnął do klubu pokaźną ilość fanów, co doskonale odzwierciedlały długie kolejki oczekujące na otwarcie bram. W tej materii organizatorzy nie powinni mieć powodów do narzekań. Warto także wspomnieć, że wydarzenie zostało objęte akcją Family Friendly Gig. Oznacza to, że każdy rodzic mógł zabrać na koncert swoje dziecko, które nie skończyło jeszcze 16 lat, nie płacąc przy tym za jego wejściówkę. Więcej o inicjatywie można przeczytać w TYM miejscu. Zanim jednak przejdę do clou programu, warto napisać kilka słów o supporcie, którym okazał się…

JINJER

Grupa pochodzi z Ukrainy, wykonuje muzykę z pogranicza groove i prog metalu i ma na koncie dwa albumy studyjne: Cloud Factory (2014) oraz King of Everything (2016). Materiał z tego ostatniego wydawnictwa, swoją drogą bardzo udanego, dominował na ich setliście. Koncert rozpoczął się od mocnego uderzenia z ich debiutu. Who Is Gonna Be the One zaczyna się ciężkimi, gitarami, wspieranymi przez niski growl wokalistki. A jak już jesteśmy przy Tatianie Shmailyuk, dla mnie to obecnie jeden z najlepszych kobiecych głosów w ekstremalnym metalu (nie ujmując oczywiście Alissie White-Gluz z Arch Enemy). Perfekcyjna modulacja, płynne przechodzenie z growlu w czyste wokale, no i oczywiście prezencja na scenie – z jednej strony bije od niej dzikość, a z drugiej, z tą zawiązaną chustą na głowie, wydaje się bardzo „swojska”. Muzyka Jinjer jest też nieco trudniejsza w odbiorze od Arch Enemy – dużo tam zmian tempa i matematyki – ale o dziwo grupa została ciepło przyjęta przez publikę. A zagrali, pomimo krótkiego występu, bardzo eklektyczny materiał: nie zabrakło więc żywiołowego Sit Stay Roll Over, skłaniającego się w stronę progresywnych brzmień I Speak Astronomy oraz tych bardziej przystępniejszych utworów z ich dyskografii: Pisces (będący tylko pozornie jazzową  balladą) oraz Bad Water. 

Setlista:

    1. Who Is Gonna Be the One (album: Cloud Factory, 2014)
    2. Words of Wisdom (album: King of Everything, 2016)
    3. Sit Stay Roll Over (album: King of Everything, 2016)
    4. I Speak Astronomy (album: King of Everything, 2016)
    5. Just Another (album: King of Everything, 2016)
    6. Pisces (album: King of Everything, 2016)
    7. Captain Clock (album: King of Everything, 2016)
    8. No Hoard of Value (album: Cloud Factory, 2014)
    9. Bad Water (album: King of Everything, 2016)


ARCH ENEMY

Krótko po intensywnym supporcie, wraz z pierwszymi dźwiękami Set Flame to the Night, weszła gwiazda tego wieczoru. O dziwo utworów z najnowszej płyty, Will to Power, wybrzmiało ledwie pięć (w tym dwa single, The World Is Yours i The Eagle Flies Alone, które nie są najwyższych lotów), a w setliście znalazło się również niemało materiału z wcześniejszego War Eternal oraz Wages of Sin. Sam występ został utrzymany w dość jednostajnym nastroju – niewiele było chwil wytchnienia, a pokaźna ilość Archowych „hymnów” okazała się satysfakcjonująca. Nie zabrakło więc: Ravenous, You Will Know My Name, Burning Angels oraz – wciąż nieśmiertelnego – We Will Rise z Anthems of Rebelion. Cieszyła również obecność dwóch klasyków z Doomsday MachineMy Apocalypse oraz Nemesis – zaś podczas bisów, w ramach „wisienki na torcie”, wybrzmiało outro Fields of Desolation. Niby już ich koncertowy standard, ale bezbłędnie zwieńczył cały występ. Trzeba przyznać, że Szwedzi pomimo zmian, jakie przeszli w ciągu ostatnich lat, dalej są w dobrej formie. Alissa White-Gluz doskonale odnajduje się w zespole – wygląda i brzmi naprawdę świetnie (nie tylko w nowych kawałkach), a na scenie jest jak nieokiełznany żywioł. Nie gorzej wybrzmiewają wirtuozerskie solówki Jeffa Loomisa (ex-Nevermore), które zgrabnie harmonizują się z popisami Michaela Amotta. W całym występie zgrzytało nieco nagłośnienie, szczególnie podczas bisów, gdzie odrobinę zamętu wprowadziły głośne „centrale” Daniela Erlandssona. Odniosłem również wrażenie, że Jinjer w tej materii wypadł lepiej, a dodam, że obydwu występów słuchałem zarówno blisko sceny, jak i na końcu sali koncertowej.

Setlista:

  1. Set Flame to the Night (album: Will to Power, 2017)
  2. The World Is Yours (album: Will to Power, 2017)
  3. Ravenous (album: Wages of Sin, 2001)
  4. Stolen Life (album: War Eternal, 2014)
  5. My Apocalypse (album: Doomsday Machine, 2005)
  6. Blood in the Water (album: Will to Power, 2017)
  7. You Will Know My Name (album: War Eternal, 2014)
  8. The Race (album: Will to Power, 2017)
  9. The Eagle Flies Alone (album: Will to Power, 2017)
  10. As The Pages Burn (album: War Eternal, 2014)
  11. Burning Angels (album: Wages of Sin, 2001)
  12. No Gods, No Masters (album: Khaos Legions, 2011)
  13. Dead Bury Their Dead (album: Wages of Sin, 2001)
  14. We Will Rise (album: Anthems of Rebelion, 2003)

Bisy:

  1. Avalanche (album: War Eternal, 2014)
  2. Snow Bound (album: Wages of Sin, 2001)
  3. Nemesis (album: Doomsday Machine, 2005)
  4. Fields of Desolation/Outro (album: Black Earth, 1996)


Na zakończenie, kilka osobistych spostrzeżeń. Nie ukrywam, że obecnie bardziej utożsamiam się z muzyką Jinjer, aniżeli Arch Enemy, ale trzeba przyznać, że obydwa zespoły zaprezentowały się na scenie bardzo dobrze. Z tym pierwszym wiązałem ogromne nadzieje – bo niestety byłem zmuszony zrezygnować z ich tegorocznego tournee po Polsce* – ale na całe szczęście nie zawiodłem się. Dla mnie to jedna z najciekawszych grup wykonujących nowoczesne formy metalu – naprawdę warto mieć ich na oku. Do koncertu Archów podszedłem zaś nieco sentymentalnie. Kiedyś (czyli jakieś 10 lat temu) słuchałem ich częściej, ale nie zmienia to faktu, że byłem pod wrażeniem ich obecnej formy i prezencji. Poza tym grupa wydała w tym roku całkiem udany krążek, o którym pisałem również na łamach Muzycznej Hiperprzestrzeni.

Tak czy owak, ArcyWróg zawitał do bram Progresji z głośnym przytupem… i nie zostawił po sobie żadnych jeńców.

Łukasz Jakubiak

P.S. Pełną galerię z koncertu można obejrzeć na fanpage’u mojego bloga – Blisko Kultury.

*) Jinjer, w ramach trasy Against The Stream, wystąpił w kwietniu tego roku na trzech koncertach w Polsce – w Toruniu, Poznaniu i Bielsku-Białej.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *