Seventh Wonder (2018) – Tiara

Victoria!

Aż osiem lat trzeba było czekać na nowe wydawnictwo Seventh Wonder. Tommy Karevik, wieloletni głos formacji, od 2012 roku związany jest również z Kamelot (nagrał z nimi trzy albumy studyjne), co w znacznej mierze przedłużyło pracę nad następcą The Great Escape. Na całe szczęście grupa postanowiła cierpliwie poczekać na powrót wokalisty, skrobiąc w wolnych chwilach szkice utworów, które miałyby znaleźć się na potencjalnej płycie. W międzyczasie w zespole zaszły zmiany. W 2011 roku do składu dołączył Stefan Norgren, który przejął stanowisko za bębnami po Johnnym Sandinie, jednym ze współzałożycieli Seventh Wonder. Formacja nagrała z nim dwa single – Inner Enemy oraz The Promise – które potem znalazły się na wydawnictwie koncertowym Welcome to Atlanta Live 2014 (2016). Dodatkowo Szwedzi zmienili wytwórnię, co niezaprzeczalnie wyszło im na dobre. Od dwóch lat grupa należy do Frontiers Records (wcześniej ich płyty ukazywały się pod szyldem Lion Music), co w konsekwencji pozwoliło na zatrudnienie jednego z czołowych producentów muzycznych, czyli Jensa Bogrena ze studia Facination Street. Tommy postanowił w końcu odpocząć od wojaży z Kamelot i wraz z basistą, Andreasem Blomqvistem zasiadł do pisania opowieści. I tak powstała Tiara, piąty album studyjny Seventh Wonder.

Fanuła krążka skupia się na obcej rasie zwanej Everones (Wszystkimi?), którzy postanawiają dokonać ekspansji na Ziemię. Istoty są rozczarowane tym, jak traktujemy swoją planetę –prowadzimy odwieczne wojny, zmierzamy w stronę moralnej dekadencji – dlatego też, zdaniem najeźdźców, lekarstwem na błędy ludzkości może być tylko unicestwienie. Młoda dziewczyna o imieniu Tiara, która jako jedyna potrafi komunikować się z obcymi, postanawia udać się na ich statek, by udaremnić plan zniszczenia Ziemi. Jej mądrość oraz niewinność stają się więc ostateczną nadzieją na ocalenie ludzkiej rasy. Ostatnim albumem koncepcyjnym Seventh Wonder był Mercy Falls (2008), ale o ile tam grupa poruszała się po psychologicznych płaszczyznach, o tyle w Tiarze odnoszą się już do opowieści science-fiiction w duchu H.G. Wellsa. Nie znaczy to jednak, że prostota formy ujmuje samemu wydawnictwu, wręcz przeciwnie. Karevik i Blomqvist opierają swoją historię na motywie mesjanistycznym, który prowadzi do refleksji nad kondycją człowieczeństwa. Muzycy nie bawią się w kombinatorykę – jak chociażby Dream Theater na The Astonishing (2016) – a swoją narrację prowadzą jednostajnie, bez zbędnych pobocznych wątków.

Jeśli chodzi o samą muzykę, to i pod tym względem Wonderzy nie zawodzą. Oczywiście w materiale dominują power/progmetalowe konstrukty, ale grupa wciąż zręcznie operuje innymi formami. Na pierwszy plan wychodzą oczywiście nośne single – The Everones oraz Victorius – którym wtórują równie chwytliwe kawałki, takie jak: Dream Machines, By the Light of the Funreal Pyres czy Damnation Below. Generalnie sympatycy Seventh Wonder znajdą na płycie wszystko, za co ich pokochali – zapadające w pamięć melodie, zróżnicowane instrumentarium, wirtuozerskie solówki. Nie brakuje też miniatur – czy będzie to symfoniczny Arrival, czy stylizowany na kościelną pieśń Procession (te organy!), to wciąż idealnie wpisują się w koncept całego krążka. Z kolei nieco więcej przestrzeni wprowadzają Against the Grain (na czele z akustycznym intrem) oraz The Truth. Ten drugi ma zresztą bardzo musicalowy charakter, nieco w stylu piosenek z disnejowskiej Vaiany (sic!). Etniczne wpływy nadają utworowi filmowego charakteru, a całość zamyka wokalny występ Jenny Karevik, siostry Tommy’ego. Zresztą nie jest to jedyny gość na albumie. W chórach wybrzmiewają głosy Kobry Paige (Kobra and the Lotus), Johana Larssona, Michele Coombe oraz Jenny Blomqvist. Gdzieniegdzie przewijają się też partie skrzypiec Arta Järvelä, które można usłyszeć m.in. na trzyczęściowym Farewell.

Suitę rozpoczyna Tiara’s Song – niestroniąca od ckliwych melodii, utrzymana w pogodnym tonie kompozycja. Jej refren jest zresztą głównym tematem całego segmentu Jednak na Goodnight muzycy postanawiają zasiać ziarno niepokoju w tej niby-balladowej beztrosce. Utwór zostaje ożywiony przez gitary i wzniosłe refreny, a całość wycisza się dopiero wraz z pojawieniem się motywu przewodniego – tym razem zaśpiewanego na nutę ogniskowego szlagiera. Dopiero ostatnia część suity – Beyond Today – okazuje się oazą spokoju. Duet Tommy’ego i Jenny Karevików idealnie się wypełnia, a wokalne popisy wzmacniają partie klawiszy i skrzypiec (te ostatnie przywołują pod koniec refren Tiara’s Song). Kolejną dłuższą formą jest Exhale, będący klasyczną popisówką Szwedów. Tutaj na pierwszy plan wychodzą gitarowo-klawiszowe ewolucje w wykonaniu Johana Liefvendahla oraz Andreasa Söderina, ale niemałym zaskoczeniem okazało się też solo na basie w wykonaniu Blomqvista. Sama kompozycja jest dziarska i harmoniczna, pełna ekspresyjnych linii melodycznych – to wzorcowy finał albumu.

Instrumentalny wprawa to jedno, ale – chcąc nie chcąc – największą osobowością grupy jest Tommy Karevik, nawet jeśli dołączył do składu dopiero na drugim albumie (Waiting for the Wings z 2006 roku). Choć świetnie odnajduje się w melodiach Kamelot, to dopiero w Seventh Wonder pokazuje pełnię swoich możliwości. Ma nie tylko ma imponującą skalę głosu, ale też swobodnie przechodzi z jednego rejestru do drugiego – nie bez powodu stał się jednym z ulubieńców samego Arjena Lucassena*.

Tiara, choć podtrzymuje nastrój znany z poprzednich albumów, okazuje się dziełem wyjątkowo odświeżającym, szczególnie jeśli zestawi się je z ostatnimi wydawnictwami z pogranicza power & prog. Zarówno na płaszczyźnie realizacyjnej (Bogren znów okazał się nieoceniony) jak i kompozycyjnej to materiał dopracowany, który w przyszłości ma szansę dorównać najbardziej wpływowemu krążkowi Szwedów, czyli Mercy Falls. Strona liryczna może i nie grzeszy oryginalnością, ale spełnia swoje zadanie – idealnie dopełnia muzyczne popisy. Co więcej zespół nie tylko powrócił do własnej tradycji, ale też nie bał się eksperymentować z innymi koncepcjami (czego przykładem są m.in. The Truth czy Goodnight). Panowie z Seventh Wonder – w odróżnieniu od tytułowej bohaterki – nie próbowali więc uratować gatunku, ale postarali się na tyle, by nie odejść w zapomnienie. I chwała im za to.

Łukasz Jakubiak

*) Karevik zaśpiewał na dwóch rock operach Lucassena. Chodzi rzecz jasna o dwa ostatnie krążki Ayreon – The Theory of Everything (2013) oraz The Source (2017). Dodatkowo można go też zobaczyć i usłyszeć na wydawnictwie koncertowym Ayreon Universe: Best of Ayreon Live (2018)

Podziel się

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.