Kurt Elling – Łódź, Wytwórnia, 19.10.2018

Tego głosu naprawdę warto posłuchać. I to niezależnie od tego, czy artysta śpiewa swoje własne teksty, czy bierze na warsztat piosenki The Beatles, Petera Gabriela, Boba Dylana, Björk, a nawet King Crimson [“Matte Kudasai” można posłuchać tu – przyp.aut.]. Dysponuje takim warsztatem wokalnym, że nie tylko zagorzali fani jazzu niemal z rozkoszą nurzają się w głębi jego cztero-oktawowego barytonu. Zdobywca Grammy w kategorii Best Jazz Vocal Album w 2009 – Kurt Elling, bo to o nim mowa, niemal zapełnił łódzką Wytwórnię. Amerykański wokalista holenderskiego pochodzenia zaprezentował przede wszystkim utwory ze swojego najnowszego albumu The Questions (wyprodukowanego przez samego Brandforda Marsalisa)Ten zmysłowy głos, mieszający jazz z odrobiną bluesa czy latino, momentami nienachalnie pobudzał, a nawet działał jak afrodyzjak, czasem koił zmysły. Przede wszystkim Elling pokazał jednak doskonałość poezji jazzu – A Hard Rain’s Gonna Fall z wstępem a capella, którym rozpoczął koncert, było przysłowiowym hitchcockowskim trzęsieniem ziemi. Z kolei Me jedyne niebo pochodzące z płyty Upojenie Pata Metheny’ego i Anny Marii Jopek zaśpiewane po polsku pod koniec koncertu właściwie rzuciło publiczność na kolana. Doskonałość bliska Raya Charlesa, Nat King Cole’a czy Franka Sinatry.

Marek J. Śmietański

PS. Dziękujemy klubowi Wytwórnia za akredytację foto.

 

Podziel się

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.