Pill of Jazz 1 – Stan Getz

„Moje życie to muzyka. I w jakiś niejasny, tajemniczy i podświadomy sposób zawsze kierowała mną napięta wewnętrzna sprężyna, która popychała mnie do niemal kompulsywnego sięgania do perfekcji w muzyce, często – w rzeczywistości głównie – kosztem wszystkiego innego w moim życiu.” [Stan Getz]

Wśród ponad 150 albumów, które nagrał, co najmniej kilka przeszło do historii jazzu, ale co jednak dla niego charakterystyczne, większość z nich była sygnowana z wieloma różnymi artystami. Choć od dawna był doceniany i nadal [zmarł w 1991 roku – przyp. aut.] jest uznawany za genialnego instrumentalistę, to jego płyty solowe zostały przyćmione przez owoce współpracy z innymi muzykami. Aby nie przepisywać tu fragmentów dyskografii, przywołam kilka wydanych na przełomie lat 50. i 60.:
– płytę For Musicians Only (1957) z Dizzy’m Gillespie, która epatuje zawiłymi solówkami,
– wielki mariaż jazzu i muzyki poważnej na albumie Focus (1961) wydanym z Eddie Sauterem,
– flirt z rytmami brazylijskimi na płycie Jazz Samba (1962) nagranej z Charlie Byrdem.

Po nich i kilku innych wydany został słynny album z João Gilberto z udziałem Antônia Carlosa Jobima, dzięki któremu ocalona została od zapomnienia popularna wówczas jedynie lokalnie w Brazylii bossa nowa. Z tych płyt żadnych nagrań jednak nie wspomnę. Tak samo jak nie powiem, ile nagród Grammy dostał…

Pojawią za to kompozycje wydane na płytach, które ukazały się tylko z nazwiskiem naszego bohatera.

Muzyczną część audycji zaczęliśmy od standardu Clary Edwards z lat 30. With The Wind And The Rain In Your Hair  – bonusowego utworu z kompaktowego wznowienia płyty Stan Getz Plays (oryginalnie wydanej w 1955 roku).

Stanley Gayetski, powszechnie znany jako The Sound, to geniusz melodyjnych improwizacji, w których imponował utrzymywaniem idealnej wysokości dźwięku i niesamowitym wyczuciem rytmicznych niuansów. Dźwiękami swojego saksofonu tenorowego potrafił spenetrować słuchacza aż do szpiku kości.

Wyobraźcie sobie, że pierwszym instrumentem sześcioletniego Stanleya wcale nie był saksofon, tylko harmonijka ustna, na której grał, słuchając radia. Saksofon dostał w prezencie od ojca dopiero, gdy miał 13 lat. Dzięki temu dość szybko wypłynął na szerokie wody. Jako szesnastolatek zaczął grać w zespole puzonisty Jacka Teagardena, po tym jak w szkolnej orkiestrze wytrzymał raptem 2 lata (nie znosił wówczas dużych składów). Raptem rok później zadebiutował już jako solista – miało to miejsce w grudniu 1944 roku podczas koncertu orkiestry Stana Kentona.

W początkach kariery znajdował się pod ogromnym wpływem Lestera Younga, od którego zaraził się łączeniem spokojnej barwy dźwięku z wyrafinowanymi harmoniami.  W latach 50. zmienił jednak swoją wizję gry na saksofonie tenorowym, tworząc własną tożsamość muzyczną. W solówkach potrafił łączyć soczysty romantyzm z jazzowym wyczuciem fizycznej surowości. Zdecydowanie wolał ballady i melodie w średnim tempie, aczkolwiek radził sobie bez problemu, wykonując kawałki żywsze (tzw. uptempo).

Nie poprzestał jednak na odcinaniu kuponów od sławy, która przyszła po wspomnianej już płycie Getz/Gilberto (1964) i postanowił grać znacznie bardziej wymagający jazz. Współpracował m.in. z wibrafonistą Gary’m Burtonem, pianistą Billem Evansem, zagrał na ścieżce dźwiękowej Eddiego Sautera do filmu „Mickey One”, na której słychać inspiracje nie tylko jazzem i bossa novą, ale też muzyką poważną i współczesną. Z kolei, z Chickiem Coreą przygotował klasyczny już album Sweet Rain (1967).

Usłyszeliśmy Con Alma z albumu Sweet Rain. Utwór ten skomponował Dizzy Gillespie [autor audycji zrobił tu błąd, przypisując autorstwo Chickowi Corei – przyp red.].

W latach 70. ewidentnie zauważalne jest randkowanie Stana z nowymi brzmieniami i ryzykowne pomysły. Do takich zaliczyć można choćby próby wykorzystania efektu Echoplex, którego wówczas z powodzeniem używali rockowi gitarzyści, m.in. Jimmy Page, Brian May czy Andy Summers. Z kolei skłonności do eksperymentowania można usłyszeć na nagranej z big bandem Kenny’ego Clarke’a i Francy’ego Bolanda niemal jazz-rockowej płycie Change of Scenes (1971).

Wracając do niepowtarzalnych walorów Getza, wypada wspomnieć, że do ożywczych melodii i niesamowitych improwizacji zdarzało mu się dodawać również mistrzowsko opanowane dźwięki wydobywane ze swojego wnętrza – szepty, zawodzenie, a nawet mruczenie.

Improwizację traktował jak sposób rozmowy:

„Improwizacja jest jak język. Uczysz się alfabetu, którym są skale. Uczysz się zdań, którymi są akordy. A potem rozmawiasz od serca z instrumentem… To cudowna sprawa – rozmawiać, improwizując.” [Stan Getz]

Tym razem sięgnęliśmy do płyty Captain Marvel (1974) i kompozycji Times Lie autorstwa Chicka Corei.

W 1991 roku Stan przegrał walkę z rakiem wątroby, który w ostatnich latach życia nie ograniczył jego aktywności. Koncertował z takimi muzykami jak trębacz Herb Alpert czy pianista Kenny Barron. Trzy miesiące przed śmiercią, w duecie z tym drugim zagrał swój ostatni koncert. Miało to miejsce w Kopenhadze w jego ukochanym klubie Cafe Montmartre, który obecnie nazywa się Jazzhus Montmartre (nawiasem mówiąc jest niezwykle interesujące miejsce, uznawane za jazzowe centrum Europy do połowy lat 90. Któż tam nie grał? Miles Davis, Dizzy Gillepsie, Oscar Peterson, Brecker Brothers, Cannonball Adderley, Bill Evans, Herbie Hancock, Keith Jarrett, Wayne Shorter, Joe Zawinul, Charles Mingus, a nawet sam James Brown. Koncert z Kenny’m Barronem w Montrmartre został zarejestrowany i wydany na albumie People Time, najpierw w wersji dwupłytowej, a w końcu w 2010 roku ukazało się wydanie kolekcjonerskie zawierające aż 7 krążków CD. Tylko mistrzów docenia się w ten sposób.

„Lubię Stana, ponieważ ma tak dużo cierpliwości, sposób w jaki gra te melodie – inni ludzie nie potrafią nic wydobyć z piosenki, a on potrafi, co wymaga dużo wyobraźni.”

– tak o Getzu powiedział sam Miles Davis.

I na koniec słów kilka od Johna Coltrane’a, które stanowią najlepszą puentę:

„Spójrzmy prawdzie w oczy, wszyscy chcielibyśmy tak brzmieć – gdybyśmy mogli.”

Do usłyszenia!

Marek J. Śmietański

Bibliografia:
[1] Donald L. Maggin – Stan Getz: A Life in Jazz, HarperCollins 1997.

Artykuł stanowi tekstowy zapis audycji emitowanej w brytyjsko-polskim radio internetowym HTM eco Radio w ramach cyklu “Pill of Jazz”.

 

Zbiorcza playlista Spotify z dotychczas emitowanych audycji (niestety utwór Times Lie nie jest dostępny, zastępuje go kompozycja Chicka Corei z tej samej płyty Captain Marvel)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.