Pill of Jazz 2 – Cassandra Wilson

Dzień dobry, a może dobry wieczór…

Pokrótce przypomnijmy, czym jest Pill of Jazz. W audycjach z tego cyklu przedstawiam wykonawców jazzowych, wykorzystując jedynie trzy kompozycje bądź piosenki. Nie czytam tu biografii, plotkom mówię: NIE! Cytuję za to wywiady i wskazuję wydarzenia, które wpłynęły na muzyczną karierę. Może się zdarzyć, że jako wycinek subiektywnie dobranej twórczości zaprezentuję więcej niż trzy utwory. Tak się stanie, jeśli ktoś zaczął wydawać nagrania pod innym szyldem albo wystąpił gościnnie na czyjejś płycie.

Zastanówcie się teraz przez chwilę, czy znacie osobiście jakąś Kasandrę? Czyżby żadnej? W takim razie, o ilu kobietach mających na imię Kasandra słyszeliście? Oczywiście z pominięciem mitycznej, złowróżbnej wieszczki, która przewidziała upadek Troi i która pojawia się w „Odprawie posłów greckich” Jana Kochanowskiego… Jeśli wciąż nie możecie nikogo skojarzyć, to pomogę Wam poznać pewną znaczącą postać jazzu.

Szanowni Państwo! Przedstawiam Madam Cassandrę Wilson.

Wokalistka zaczynała swoją edukację muzyczną od lekcji fortepianu i klarnetu. Treningi szkolnej orkiestry marszowej były jednak dla niej zbyt męczące i ten drugi instrument dość szybko zamieniła na gitarę, Gry na niej jednak uczyła się już samodzielnie z książek od ojca. Wtedy też zaczęła pisać pierwsze piosenki. Skąd wiadomo, że od dzieciństwa była indywidualistką? Zagrała Dorotkę w Czarnoksiężniku z krainy Oz, prawdopodobnie jako pierwsza Afroamerykanka w stanie Mississippi. Ponieważ na zajęciach w college’u musiała studiować dzieła Alberta Camusa i Georga Hegla, więc w akademiku wolała czytać teksty Joni Mitchell i Boba Dylana. Pracując nad płytą Belly of the Sun (2002) jako studio nagrań wykorzystała stację kolejową w Clarksdale.

Antyrasistowski Strange Fruit, otwierający płytę New Moon Daughter, prawie 50 lat wcześniej jako pierwsza zaśpiewała Billie Holliday. W 1999 roku utwór ten został uznany za jedną ze 100 piosenek wszech czasów przez magazyn Time. Wersja Cassandry z pewnością pomogła przypomnieć ten ważny protest song.

Kilka lat wcześniej, w projekcie znanym pod nazwą M-Base Collective, Wilson nauczyła się łączyć jazz i rhytm’n’blues zupełnie inaczej niż większość wokalistów. Nie chciała upraszczać muzyki, więc zachowywała rytm funky, zmieniała modulację do nowej tonacji, wprowadzała elementy muzyki gospel i improwizowany skat. W końcu jednak – sama to wprost stwierdziła w jednym z wywiadów – postanowiła wyjść z szafy i zacząć tworzyć po swojemu, bo chciała być wokalistką jazzową, która robi folk. Świadczy o tym wykorzystanie gatunkowo obcych instrumentów, np. mandoliny i banjo.

Wokal jazzowy, zdefiniowany w latach 40. XX wieku przez Billie Holliday, Ellę Fitzgerald i Sarah Vaughan, pozostawał niezmienny w zakresie nie tylko repertuaru, ale też rytmu i sposobu przekazu. Wybór ograniczał się do jazzu tradycyjnego, jazzu eksperymentalnego albo fuzji jazzu i popu. Cassandra udowodniła, że można niemal wszystko łączyć, wykonując repertuar, w którym przenikać się będą bluesowe i jazzowe standardy, z sięgnięciem nie tylko po folk, ale nawet dotykając klasycznego rocka.

„Kiedy wynosisz na ołtarze pewne piosenki i pewien sposób śpiewania, nie dajesz wokaliście wystarczającej przestrzeni na zmiany. A jeśli muzyk nie może eksperymentować i improwizować, to jak to może być jazz?”

[Cassandra Wilson]

W latach 90. głos Wilson można było usłyszeć na albumach różnych muzyków, począwszy od wokalistów – Kurta Ellinga, Luthera Vandrossa czy Elvisa Costello, poprzez kontrabasistów – Dave’a Hollanda i Charliego Hadena, aż do zespołu hip-hopowego The Roots. A my wysłuchaliśmy piosenki spopularyzowanej w latach 70. przez grupę The Temptations, zatytułowanej Papa Was A Rolling Stone, która zaśpiewana przez Cassandrę znalazła się na płycie doskonałej, amerykańskiej skrzypaczki jazzowej Reginy Carter.

Zdjęcia z koncertu Reginy Carter na Bielskiej Zadymce Jazzowej z 2019 roku można obejrzeć tu.

Nikt wcześniej nie potrafił śpiewać pewnych piosenek w tak szczególny sposób jak Wilson. Jest jedyną piosenkarką jazzową, dysponującą zmysłowym, gardłowym kontraltem, który czasem zmienia się w powolny, bluesowy wokal tak gęsty jak błoto Mississippi.

Oprócz jazzowych i bluesowych standardów Cassandra śpiewała też utwory takie jak np. Blackbird The Beatles, Harvest Moon Neila Younga, Shelter from the Storm Boba Dylana, If It’s Magic Stevie’go Wondera, Fragile Stinga, a nawet Love Is Blindness U2.

Wilson zapytana kiedyś, jak wybiera piosenki na covery, stwierdziła:

“Często piosenki wybierają mnie – nie chcą odejść i trafiają do mojej świadomości. Zaczynam je śpiewać i zapamiętuję je. I prawie zawsze wiąże się to z pewnym doświadczeniem, pewnym uczuciem lub emocjami, które wtedy przeżywam.”

Easy Rider – a właściwie See See Rider z albumu Thunderbird – którego właśnie wysłuchaliśmy, nie ma nic wspólnego z kultowym amerykańskim filmem drogi pod tym samym tytułem. To tradycyjna bluesowo-folkowa piosenka, która ma już blisko 100 lat.

Powiedzmy to jednak dostatecznie wyraźnie – Cassandra Wilson nie jest tylko utalentowaną interpretatorką standardów jazzowych i bluesowych. Niemal na każdej płycie znajdziemy kilka kompozycji, których jest autorką bądź współautorką. Na płytach Dance to The Drums Again (1992) i Another Country (2012) tylko pojedyncze piosenki nie są jej autorstwa. Dobór utworów do audycji realizuje jednak pewną moją subiektywną wizję, w którą akurat żadna autorska piosenka się nie wpasowała.

Jeszcze raz przywołajmy słowa Wilson:

„Nie sądzę, że trzeba mieć trio fortepianowe, aby grać jazz (…) Jazz nie jest określonym repertuarem czy instrumentacją. Chodzi o to, żeby być szczerym w danym momencie i potrafić improwizować, umieć swingować i czerpać z bluesa.”

Sięgam zatem znów do bluesowych korzeni i repertuaru Billie Holiday. Usłyszymy Good Morning Heartache z ostatniej, studyjnej płyty Cassandry Coming Forth By Day, wydanej w 2015 roku…

Wokalistka często cytuje swojego ojca – Hermana Fowlkesa Jr. (jazzmana i nauczyciela muzyki):

“Dobrze zacznij i dobrze skończ. Ludzie i tak nie pamiętają, co się działo w trakcie.”

Kończąc zatem pozytywnie, warto wspomnieć, że w tym roku Cassandra Wilson otrzymała honorowy doktorat Berklee College of Music w Bostonie – największej, a zarazem najsłynniejszej na świecie uczelni muzycznej, którą ukończyło nie tylko mnóstwo światowej sławy jazzmanów, m.in. Al Di Meola, Quincy Jones czy Brandford Marsalis, ale również wielu muzyków rockowych, choćby Steve Vai.

I jak zwykle przez dygresję znów zapomniałbym o puencie. Znów oddam głos Cassandrze:

“Muzyka jest po to, żeby dać poczucie ponadczasowości, dać wytchnienie od codziennego życia…”

Marek J. Śmietański

Bibliografia:
[1] Geoffrey Himes, Cassandra Wilson: The New Standard, JazzTimes (America’s Jazz Magazine), opublikowany online 01.05.2002, zaktualizowany 9.05.2019;
[2] Tim Pulice, wywiad z Cassandrą Wilson dla Borders z 2002 roku, opublikowany online w The Pulice Report 17.09.2010.

Artykuł stanowi tekstowy zapis audycji, emitowanej w brytyjsko-polskim radio internetowym HTM eco Radio w ramach cyklu “Pill of Jazz”.

Zbiorcza playlista Spotify z dotychczas emitowanych audycji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.