Pill of Rock 3 – Alice Cooper

Dzień dobry, a może dobry wieczór…

Tradycyjnie zacznijmy od przypomnienia, czym jest Pill of Rock, bo być może mamy nowych słuchaczy. W audycjach z tego cyklu prezentuję wykonawców rockowych i okołorockowych, wykorzystując trzy utwory. Nie czytam tu biografii, plotkom mówię: NIE! Cytuję za to teksty piosenek i przedstawiam wydarzenia, które miały wpływ na muzyczną karierę. Może się zdarzyć, że jako wycinek subiektywnie dobranej twórczości zaprezentuję więcej niż 3 utwory. Tak będzie, jeśli ktoś nagrywał pod różnymi szyldami albo wystąpił gościnnie na czyjejś płycie.

Na dziś uknułem perfidny plan. Zamierzam niekonwencjonalnie przybliżyć Wam sylwetkę pewnej Alicji, która w rzeczywistości ma na imię Vincent. Alicja, a właściwie Alice o nazwisku Cooper zazwyczaj kojarzy się z koncertami o złowieszczej scenografii z rekwizytami ociekającymi krwią i makabrycznymi scenkami niemal jak z amerykańskich horrorów klasy B. I tak właśnie publiczność traktuje Vincenta Damona Furniera. Jak szaleńca, który podczas koncertów szokuje nie tylko rekwizytami, ale też prowokacyjnymi tekstami, traktującymi często o nocnych koszmarach, przemocy bądź seksie.

Niektórzy jednak zauważają, że za scenicznym wizerunkiem wokalisty kryje się wrażliwa dusza, kochający mąż i czuły ojciec o niemal romantycznej duszy. Wrażliwość i miłość do muzyki wyniósł z domu rodzinnego, albowiem ojciec, który był kaznodzieją mormońskiego kościoła, namiętnie słuchał w wolnych chwilach The Beatles i The Shadows. Vincent już jako kilkunastoletni uczeń liceum chciał w przyszłości zostać gwiazdą rocka, która sprzedaje miliony płyt.

Jednym z tych spostrzegawczych był Tobias Sammet – lider grupy Edguy i projektu Avantasia. W 2008 roku zaprosił Alice’a Coopera do zaśpiewania jednego utworu na albumie The Scarecrow. Płyta opowiada tragiczną historię wyalienowanego stworzenia, które ma zaburzone procesy poznawcze i w efekcie nieodwzajemnionej miłości zaczyna szukać wewnętrznego spokoju poprzez pewne tantryczne praktyki duchowe. Co prawda, Alice wystąpił w roli despotycznego władcy zabawek, ale nie znajdziemy tu ani pikantnych opowieści z dreszczykiem, ani też makabresek na granicy kiczu, tylko poważne rozważania psychologiczne z elementami humanizmu.

Z nagraniem The Toy Master wiąże się pewna zabawna historia, która zresztą zatacza duże koło. Lider projektu Ayreon – holenderski multiinstrumentalista Arjen Lucassen był zły, że Sammetowi udało mu się wcześniej ściągnąć jego ulubionego wokalistę do studia nagraniowego. Z kolei Sammet od dawna zazdrościł Arjenowi współpracy z Bruce’m Dickinsonem przy nagrywaniu drugiej części albumu Universal Migrator.  Aby dolać oliwy do ognia, który podsycały media, głosząc sensację o konflikcie, muzycy zrealizowali wspólnie cover piosenki Elected naszej Alicji. Smaczku tej całej sytuacji dodaje jeszcze fakt, że kilkanaście lat wcześniej cover tego samego utworu na cele charytatywne przygotował Jaś Fasola z gościnnym udziałem nie kogo innego, tylko Bruce’a Dickinsona…

Wróćmy jednak do Vincenta i jego głęboko ukrywanej wrażliwości. Przyjrzymy się dokładniej niektórym utworom, które napisał samodzielnie lub we współpracy z Dickiem Wagnerem. Na wielu płytach można znaleźć przykłady podważające postrzeganie go jako jedynie prowokującego czy też szokującego artysty. W pierwszej kolejności sięgam po album Welcome To My Nightmare wydany w 1975 roku. Znajdziemy na nim m.in. balladę Only Women Bleed, która często jest błędnie interpretowana jako piosenka o menstruacji. W rzeczywistości jest to pełen współczucia dla kobiet song o przemocy domowej…

Siwiejesz przez mężczyznę, on jest Twoim życiowym błędem
Potrzebujesz tylko zasłużonego odpoczynku
On kładzie się przy Tobie, a Ty nienawidzisz tej zabawy
On czasami Cię policzkuje, a Ty żyjesz i kochasz w bólu

Tylko kobiety krwawią
Tylko kobiety krwawią

[Alice Cooper, Only Woman Bleed]

Utwór Only Women Bleed znalazł się na pierwszym albumie firmowanym przez Alice’a Coopera solo, a nie przez grupę o nazwie Alice Cooper, której dyskografia zamknęła się na 7 płytach wydanych w latach 1969-73. Wbrew szerzonym pogłoskom, pseudonim sceniczny Vincenta pochodzi od sympatycznej bohaterki amerykańskiego, familijnego serialu komediowego „Mayberry M.F.D.”. Natomiast legenda o spalonej na stosie czarownicy została wymyślona jako marketingowy chwyt, gdy szukano nowej nazwy w miejsce tej The Nazz, która okazała się identyczna jak istniejącego już zespołu.

W 1976 roku Vincent ożenił się z Sheryl Goddard – tancerką i choreografką, która występowała z grupą podczas koncertów, mimo że była świadkiem niejednego pijackiego ekscesu swojego ukochanego. Pod koniec lat 70. żona zmusiła go do pójścia na odwyk. Gdy po raz drugi choroba alkoholowa osiągnęła szczyt jesienią 1983 roku, Sheryl złożyła pozew rozwodowy. Mimo że rozwód wkrótce został sfinalizowany, kilka miesięcy później para pogodziła się.

Moja najukochańsza, jesteś zaskoczona, że się odezwałem?
Założę się, że siedzisz, pijąc kawę i ziewając sennie
Chcę Ci powiedzieć,
Że wkrótce wrócę do domu
Jestem trochę skrępowany i pełen obaw
Czy czas zmienił Twój punkt widzenia…

[Bernie Taupin, How You Gonna See Me Now]

How You Gonna See Me Now pochodzi z płyty From The Inside nagranej po pierwszym pobycie Vincenta w klinice odwykowej. Większość tekstów na ten concept album napisał Bernie Taupin czyli wieloletni, nadworny poeta Eltona Johna. Każda z postaci, która pojawia się w piosenkach ma swój pierwowzór w osobach poznanych podczas terapii.

Przemianę duchową spowodował wypadek na scenie, kiedy Vincent o mało co się nie udusił, gdy nie udał się pewien sceniczny trik. Wokalista wrócił do religii, usunął z setlisty wiele obscenicznych utworów, alkohol zamienił na golfa. Od ponad 30 lat Alice Cooper stara się pomagać uzależnionym muzykom. Potrafił – delikatnie mówiąc – zwyzywać członków Megadeth za nadużywanie alkoholu i innych używek, gdy grupa supportowała jego koncerty w połowie lat 80.  W 2008 roku otrzymał nagrodę Stevie Ray Vaughan Award, którą otrzymują muzycy za zaangażowanie w pomoc innym uzależnionym w powrocie do zdrowia.

Zanim jednak Vincent Furnier tak radykalnie zmienił swoje życie, był członkiem  nieformalnego, pijackiego klubu gwiazd rocka znanego pod nazwą The Hollywood Vampires. Należeli do niego m.in. Keith Moon, Ringo Starr, Marc Bolan, John Lennon czy Keith Emerson. W hołdzie dla muzyki gwiazd rocka, które zmarły z przedawkowania w latach 70. wraz z aktorem Johnny’m Deppem i gitarzystą Aerosmith Joe Perry’m stworzył super-grupę pod taką właśnie nazwą. Już wcześniej, podczas kilku tras koncertowych w scenografii, której główną rolę pełniły miniatury nagrobków Jima Morrisona, Jimiego Hendrixa, Johna Lennona oraz Keitha Moona, grał ich covery. Aby jeszcze bardziej upamiętnić swoich kolegów, używał ciemnych lennonek, śpiewając  The Revolution czy też udawał grę na nagrobku Hendrixa w Foxy Lady.

Aczkolwiek z dbałością o szczegóły bywało różnie. W początkach kariery zdarzyło się Vincentowi pomylić godzinę, na którą umówił się z Frankiem Zappą na przesłuchanie. Zespół pojawił się u niego w domu o 7-ej rano zamiast wieczorem. Zappa najpierw ich zrugał, a potem bez próby podpisał z nimi w ciemno kontrakt na 3 płyty.

Ech, jak zwykle odbiegłem od tematu. Wspominałem Hollywood Vampires. Posłuchajmy zatem utworu zamykającego debiutancką płytę projektu…

My Dead Drunk Friends to jeden z trzech autorskich utworów z pierwszego albumu Hollywood Vampires, poświęcony oczywiście nieżyjącym przyjaciołom. Za produkcję płyty, wydanej  5 lat temu, odpowiadał sam legendarny Bob Ezrin, który do skomponowania tego kawałka również się przyłożył…

Zdjęcia z koncertu Hollywood Vampires z 2018 roku w Warszawie można obejrzeć tu.

Vincent od dawna twierdzi, że sekretem udanego i trwałego związku jest ciągłe randkowanie. Niepoprawny romantyk z niego…

Nie potrafię dojrzeć Twej twarzy wśród tysięcy przebierańców
Jesteś ukryta w barwach milionów innych zagubionych graczy
W wielkim korowodzie życia
Jestem najbardziej samotnym widzem
Bo znikłaś bez śladu w oceanie anonimowych naśladowców
Nie zniosę kolejnej nocy
Płonąc tam

[Alice Cooper, Hell Is Living Without You]

Usłyszeliśmy Hell Is Living Without You z przebojowego albumu Trash, wydanego w 1989 roku. Gościnnie w tym utworze zagrali na gitarach Richie Sambora oraz Steve Lukather.

Alice Cooper kilkanaście lat temu w wywiadzie dla australijskiej telewizji ABC stwierdził, że kiedy obserwuje o 6 lat starszego Micka Jaggera podczas 18 miesięcznej trasy The Rolling Stones, to myśli, iż po jego przejściu na emeryturę będzie miał jeszcze 6 lat, bo nie może pozwolić się pokonać w długowieczności. Skoro jednak pozamuzyczne życie naszej Alicji od czasu leczenia przypomina bardziej postępowanie profesjonalnego sportowca niż typowego rockmana, to jeszcze nieraz będziemy mogli trafić na nowe dowody wrażliwości tego niezwykłego amerykańskiego muzyka.

Do usłyszenia!

Marek J. Śmietański

PS. Relację z koncertu Alice’a Coopera na Festiwalu Legend Rocka w 2013 roku można przeczytać tu.

Artykuł stanowi tekstowy zapis audycji, emitowanej w brytyjsko-polskim radio internetowym HTM eco Radio w ramach cyklu “Pill of Rock”.

Zbiorcza playlista Spotify z dotychczas emitowanych audycji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

error: Treść jest chroniona!!!