Pill of Rock 4 – Stevie Ray Vaughan

Dzień dobry, a może dobry wieczór…

Po poprzednim – nieco cięższym – odcinku Pill of Rock, czwarte spotkanie zaprowadzi nas na obszary bardziej subtelne, albowiem dotrzemy na pogranicze rocka i bluesa. Dzisiejsza pigułka będzie nieco inna, choć nie tylko z tego powodu. Jeden ze słuchaczy zainspirował mnie do zmierzenia się z pewną legendą, wybrałem jednak mniej kultowego wykonawcę niż zaproponował. A ponieważ do pierwszego jubileuszowego wydania audycji jeszcze sporo brakuje, to dziś oddam głos znanym i uznanym muzykom, natomiast sam posłużę głównie jako tłumacz.

Na początku posłuchajmy, co napisał gitarzysta Metalliki – Kirk Hammett – w magazynie Guitar World w artykule „Jak grać niczym Stevie Ray Vaughan?”:

Niektórzy ludzie rodzą się po to, żeby grać na gitarze i Stevie był niewątpliwie jednym z nich. (…) Umiejętność potrząśnięcia dźwiękiem w taki sposób, żeby wyszedł na dobre zarówno utworowi, jak i nastrojowi solówki jest wysoce ekspresyjną sztuką, którą Stevie Ray Vaughan zdecydowanie opanował do perfekcji. Uwielbiam szczególnie jego vibrato, ponieważ jest tak cholernie szerokie i mięsiste. [1]

Od razu zastrzegę, że nie pomyliłem audycji – zgodnie z ramówką nadal słuchacie Pill of Rock, nie Pill of Jazz [śmiech]. Kompozycję Lenny, którą usłyszeliście, Stevie Ray Vaughan napisał na cześć swojej żony – Lenory Bailey. Tak nazwał również jedną ze swoich gitar. Usłyszymy ją jeszcze dzisiaj – oczywiście gitarę, nie żonę [śmiech]. Lenny zamykała pierwsze wydanie debiutanckiego albumu Steviego Texas Flood, nagranego jesienią 1982 roku w rekordowym tempie dwóch dni. Kontrakt na nagranie płyty był efektem brawurowego koncertu Vaughana i jego grupy Double Trouble podczas słynnego Montreaux Jazz Festival.

Tamteż Stevie poznał Davida Bowiego, który niebawem zaprosił go na sesję nagraniową, przygotowując swój kolejny album. Tak współpracę ze Steviem wspominał producent płyty – Nile Rodgers:

Pamiętam, że kiedy pojawił się w studio Power Station, aby nagrać Let’s Dance, wokół niego była jakaś aura. Miał w sobie pewien nastrój. Od razu się dogadaliśmy. Brał niektóre gitary, zaczynał na nich grać i komentował. Potem zauważył, że robimy grilla. I mówi: “Nile, człowieku, wiem, gdzie jest najlepsze barbeque na świecie”. Ja powiedziałem: “Tak Stevie… Gdzie?”, On mówi: “Lokal nazywa się Sam’s Barbeque i jest w Texasie”. Zadzwonił i po kilku godzinach pudełko żeberek było w drodze do Nowego Jorku. To był taki człowiek. Innym razem, kiedy mnie nie było, grał na jednej z moich gitar i zerwał mi strunę. Napisał mi wtedy najsłodszą notatkę  “Nile, kocham Twoje gitary. Wybacz mi bracie, nie chciałem Ci zerwać struny”. Taki był po prostu Stevie Ray Vaughan.

Cat People (Putting On Fire)  to tytułowa piosenka z horroru „Ludzie-koty”, skomponowana przez Giorgio Morodera, z tekstem Davida Bowiego. Na płytę Let’s Dance utwór musiał zostać ponownie nagrany, ponieważ wytwórnia MCA, która posiadała do niej prawa, odmówiła licencji amerykańskiemu oddziałowi EMI. Dzięki temu Stevie Ray Vaughan miał okazję zagrać riffy i solówki w utworze uznawanym za jedno z najlepszych nagrań Bowiego w latach 80. Ta odświeżona wersja Cat People 26 lat później pojawiła się również w filmie Quentina Tarantino „Bękarty wojny”.

Sam David Bowie tak wspominał Vaughana:

Widziałem Steviego w dwóch całkowicie przeciwnych sytuacjach. W 1983 roku siedział po turecku na podłodze podczas prób, żeby się zbyt nie angażować. Jego zmarszczone brwi i ziemiste policzki czyniły go starszym i bardziej zmęczonym. Nasza rozmowa przeszła od bluesa do ucieczki w książki. Nagle ożywił się i szczegółowo opowiadał o tym, co czytał, skupiając się na pozycji o wzlotach i upadkach młodego chłopca. Powiedział mi, jak inspirująca była ta książka i jak pewnego dnia nauki z niej pozwolą mu stać się dużo lepszym niż dotychczas. Gdy rozmowa się skończyła, na jego twarz powróciła nieznana głębia, która może wyrażać tylko prawdziwe cierpienie.
Drugi raz miał miejsce podczas koncertu Double Trouble w 1990 roku. Z jasnymi i błyszczącymi oczami oraz szerokim, ciepłym uśmiechem, zaprowadził mnie do swojej garderoby. Rzeczywiście, dużo się zmieniło i opowiadał mi z pasją, jak zniknęły kłopoty i jak teraz jest dobrze. Szczęście, nadzieja i spełnienie gościły na jego twarzy. Wtedy wiedziałem, że stał się tak wyjątkowy jak zamierzał, zgodnie z książką, o której rozmawialiśmy kilka lat wcześniej. Stevie osiągnął jedną rzecz, która wielu osobom się nie udaje. Stał się takim człowiekiem, jakim był od zawsze.

Usłyszeliśmy drugą dziś autorską kompozycję Vaughana, tym razem z albumu Soul To Soul z 1985 roku, który wzbudził na amerykańskim rynku muzycznym mieszane odczucia. Doceniano styl gry gitarzysty, a zarazem krytykowano za brak inspiracji. Nic jednak dziwnego, skoro był to okres nadużywania alkoholu i narkotyków, na dodatek Stevie nie bardzo radził sobie z grą na gitarze rytmicznej i śpiewem jednocześnie.

W życiorysie Steviego Raya Vaughana znajdziemy podobną skazę jak u Alice’a Coopera, o którym opowiadałem w trzecim odcinku Pill of Rock. W połowie lat 80. zmagał się jednak nie tylko z poważnie zaawansowanym uzależnieniem od alkoholu, które zaczęło się w dzieciństwie, ale również od narkotyków. Udało mu się wyjść na prostą dzięki kilkutygodniowym, niezwykle trudnym pobycie w klinice odwykowej.

Niewykluczone, że z nałogów pozostało mu uzależnienie od słodyczy, ale nie jest to potwierdzona informacja…

Oreo Cookie Blues, w którym Vaughan gra na gitarze akustycznej, pochodzi z płyty Lonniego Macka, uznawanego za jednego z pionierów blues rocka.

O Vaughanie wypowiadał się także Steve Winwood – brytyjski muzyk znany m.in. z grupy Traffic:

Jeśli istnieje różnica pomiędzy muzykiem a wykonawcą, to Stevie był muzykiem. Był zainteresowany czystością swojego brzmienia. Idealnie opanował zawiłości swojego instrumentu, a rzeczywiście wiedział, jak sprawić, żeby jego gitara przemówiła. Ale gdy razem dżemowaliśmy, nie próbował przejmować wszystkich solówek. Był bardzo wspaniałomyślnym gitarzystą.

Współpraca z Davidem Bowie zapoczątkowała udział w nagraniach pojedynczych utworów wielu amerykańskich artystów. Stevie pojawił się gościnnie jako gwiazda na płytach m.in. Steviego Wondera, Jennifer Warnes, Boba Dylana, aktora Dona Johnsona z Miami Vice, a nawet Jamesa Browna…

Piosenka Jamesa Browna Living In America, w której Vaughan zagrał na gitarze prowadzącej, znalazła się w czwartej części “Rocky’ego” z Sylvestrem Stallone w roli głównej. Producenci filmowi lubią wykorzystywać nie tylko utwory z gościnnym udziałem Steviego, ale również jego kompozycje. Do tych najczęściej eksploatowanych należą Pride And Joy i tytułowy Texas Flood z pierwszej płyty oraz The House Is Rockin z ostatniej In Step.

Sięgnijmy jeszcze do wspomnień Joe Satrianiego:

Po raz pierwszy spotkałem Steviego, gdy graliśmy w Nowym Jorku w 1988 roku. To było wspaniałe doświadczenie. Przebywanie z nim oznaczało obecność tej ogromnej energii muzycznej, tkwiącej w bardzo skromnym, łagodnym gościu. Ale gdy grał, to był ryk. Ryczał jak lew, gdy grał na gitarze. Pamiętam jak graliśmy razem tej nocy i zobaczyłem, że gdy tylko znalazł się na scenie, od samego początku zbliżał się do magicznych momentów. Zawsze, gdy grał na gitarze, starał się tworzyć niesamowitą muzykę. Bardzo niewielu ludzi tak bardzo dba o to, co grają, ale się całkowicie w to angażował.
Myślę, że tak naprawdę będę wspominał sposób, w jaki stał. Przepocony, z zamkniętymi oczami, chwytając niesamowitą nutę. Trzeba być całkowicie zaangażowanym, aby grać w ten sposób. Tak intensywne granie sieje spustoszenie w organizmie – to rodzaj bolesnej ekstazy.

W kompozycji Rivera Paradise znów mieliśmy okazję usłyszeć gitarę Lenny Steviego. Utwór znalazł się na płycie In Step, która była ostatnią nagraną z grupą Double Trouble.

Przez 8 lat, które upłynęły od pamiętnego koncertu w Montreaux, Stevie Ray Vaughan z grupą Double Trouble nagrał 4 płyty studyjne i jedną koncertową oraz kilkanaście singli. Dotarł na szczyt, wyzwolił się z nałogów, świat stanął przed nim otworem. Nie było to mu jednak pisane. W sierpniu 1990 roku, wracając ze wspólnego koncertu z Erikiem Claptonem, zginął w katastrofie helikoptera. Świat muzyczny w każdym dziesięcioleciu XX wieku tracił gwiazdy: gitarzystę Ozzy’ego Osbourne’a – Randy’ego Rhoadsa (1982), muzyków grupy Lynyrd Skynyrd (1977), wokalistę soulowego Otis Redding (1967), pionierów rock and rolla Ritchiego Valensa i Buddy’ego Holly (1959) czy trębacza i lidera słynnej orkiestry Glenna Millera (1944). Niech spoczywają w pokoju..

Na koniec zajrzyjmy do „pamiętnika” Erica Claptona:

Kiedy po raz pierwszy usłyszałem Steviego Raya, pomyślałem: „Kimkolwiek jest, on wstrząśnie światem”. Jechałem wówczas samochodem i pomyślałem, że jeszcze tego samego dnia muszę się dowiedzieć, kim jest ten gitarzysta. Nie zdarza mi się często, że w taki sposób słucham muzyki. To znaczy, ze trzy lub cztery razy w życiu czułem się tak, że słuchając radia w aucie, musiałem się zatrzymać, wysłuchać do końca i pomyślałem, muszę dowiedzieć się do wieczora, a właściwie nie wcześniej ani później, ale muszę wiedzieć TERAZ, kto to jest.
… i pamiętam, że byłem zafascynowany faktem, że nigdy, nigdy nie wydawał się … zagubiony w jakikolwiek sposób … To było tak, jakby nigdy nie oddychał… ani nie robił przerwy, aby pomyśleć, jak dalej grać, to po prostu wypływało z niego. Minie naprawdę dużo czasu, zanim ktokolwiek tak błyskotliwy pojawi się ponownie.

Do usłyszenia!

Marek J. Śmietański

Bibliografia:
[1] Kirk Hammett, Metallica’s Kirk Hammett: how to play like Stevie Ray Vaughan, lekcja opublikowana w Guitar World online 03.10.2019 https://www.guitarworld.com/lessons/kirk-hammett-how-play-stevie-ray-vaughan
[2] Wypowiedzi znanych muzyków i wokalistów o Steviem Rayu Vaughanie, online: http://www.srvrocks.com/interviews-srv_tributes.htm

Artykuł stanowi tekstowy zapis audycji, emitowanej w brytyjsko-polskim radio internetowym HTM eco Radio w ramach cyklu “Pill of Rock”.

Zbiorcza playlista Spotify z dotychczas emitowanych audycji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

error: Treść jest chroniona!!!