Pill of Rock 5 – Joy Division

Dzień dobry, a może dobry wieczór…

Nasze dzisiejsze spotkanie z cyklu Pill of Rock będzie szczególne. Poświęcę je zespołowi, który został nazwany przez recenzenta czasopisma New Musical Express brakującym ogniwem między Elvisem Presleyem a Siouxsie & The Banshees. Zespołowi, którego historia była wyjątkowo krótka, choć zapowiadała się niezwykle obiecująco. Zespołowi, któremu otwarto drzwi do sławy, dla którego rzeczywistość nie okazała się jednak łaskawa.

Kariera grupy Joy Division zakończyła się po tragicznej śmierci wokalisty. Ian Curtis to jednak zupełnie inna postać świata muzyki niż większość tych, którzy przedwcześnie odeszli. Nie chciał żyć szybko, nie chciał być idolem nastolatek ani celebrytą z pierwszych stron gazet… Muzyk nie zmarł z przedawkowania narkotyków czy leków, choć tych ostatnich z powodu choroby brał dużo. Nie zginął tragicznie w konsekwencji nadużycia alkoholu, choć pijał sporo, mimo że nie było mu wolno tego robić ze względów medycznych… Niewyobrażalnie cierpiał jednak psychicznie, bo nie mógł uporać się z własnymi słabościami, zadręczał się, że nie potrafi być dobrym mężem i ojcem, a nawet obwiniał się o utrudnianie kariery zespołu…

Jesteś projektantem swojej przesady
Dołącz do kolejki na samym początku
Odludzia, gdzie puste niebo
Chmury odeszły, pustynia wyschła
Wraca syn marnotrawny
Ale nie powinien spacerować po ulicach

[Bernard Sumner, Prodigal Son]

Prodigal Son to nie nagranie Joy Division, ale utwór z ostatniej płyty duetu Electronic, który Bernard Sumner – czyli ex-gitarzysta Joy Division – przez kilkanaście lat tworzył z Johnnym Marrem – ex-gitarzystą The Smiths. Płyta Twisted Tenderness została wydana w 1999 roku i zamknęła studyjną dyskografię Electronic. Można się zastanawiać, na ile Sumner, pisząc teksty na płyty New Order czy Electronic, odwoływał się do śmierci Iana. Powinien mieć przecież świadomość, że kolega z zespołu był wyjątkowo wrażliwy i nie radził sobie z nawet drobnymi problemami…

Zamknijcie teraz oczy… Cofnijmy się w czasie do lata 1978 roku i zerknijmy do manchesterskiego klubu muzycznego The Factory. Odsuńmy zasłony mroku i spójrzmy zza kulis na spowitą ciemnością scenę, na której występuje Joy Division. Gdyby w półmroku zadymionego wnętrza udało się zobaczyć cokolwiek więcej, to dostrzeglibyśmy trzech całkiem schludnie ubranych instrumentalistów, którzy grają natarczywe i posępne, a zarazem bezpretensjonalne, utwory. Przed nimi z mikrofonem na statywie niezdarnie miota się wokalista, drżąc i kołysząc się w monotonnym rytmie mechanicznej perkusji.

Kapela ma już grono swoich wiernych i oddanych fanów, jednak często w trakcie występów wybucha bijatyka, gdy setlista jest zbyt krótka. Muzycy nagrali już materiał na swój debiutancki album, ale został on tak przedziwnie zmiksowany przez Johna Andersona z wykorzystaniem syntezatorów, że nie było zgody na jego wydanie. Historia Joy Division pokazuje, że triumfy zespołu zawsze były połączone z dramatami. Zdjęcie Curtisa zdobiące okładkę New Musical Express i koncerty w Londynie na początku 1979 roku znacząco zmieniły status grupy, która wówczas nie miała na koncie nawet jednego singla. W tym okresie u Iana Curtisa zdiagnozowano niestety ciężką epilepsję, która z czasem nie tylko poważnie komplikowała działalność muzyczną grupy, ale utrudniała wokaliście nawet codzienne funkcjonowanie…

Domyślam się, że marzenia mają zawsze swój kres
One nie odradzają się, tylko przepadają
Ale ja już o to nie dbam
Straciłem chęć pragnienia czegoś więcej
Sam nie boję się ani trochę
Ale widzę jak inni upadają

[Ian Curtis, Insight]

Debiutancki album Joy Division ujrzał w końcu światło dzienne dopiero w czerwcu 1979 roku. Z Unknown Pleasures pochodził usłyszany właśnie utwór Insight. Trudno stwierdzić, czy autor miał w nim na myśli odizolowanie i samotność będące reakcją na nadmierną sławę, czy raczej chodziło mu o to, że im człowiek wyżej zajdzie, tym z większej wysokości spadnie. Wieloznaczność tekstów Iana Curtisa jest/była jego cechą rozpoznawalną jako poety. W tym kawałku nietrudno dostrzec już depresję wokalisty, który choć stracił swoje ambicje, był na tyle tego świadomy, że próbował swoją piosenką ostrzec innych…

Ian twierdził zawsze, że nie pisze o niczym konkretnym, że robi to podświadomie, pozostawiając słuchaczom otwarte pole do interpretacji. Utwory Joy Division powstawały w dość nietypowy sposób. Muzycy zazwyczaj zaczynali komponowanie od rytmu perkusji, potem dodawali do niego bas i gitarę. W końcowej fazie Curtis wybierał jeden spośród wielu tekstów, które miał zapisane w zeszycie, i dopasowywał go do muzyki. Posiadał ich na tyle duży zapas, że prędzej czy później do każdego bolesnego i smutnego tekstu mogła pojawić odpowiednia melodia… Basista grupy – Peter Hook – podkreślał, że z jednej strony słowa nie są siłą przewodnią twórczości Joy Division, a z drugiej – dla każdego z osobna mogą oznaczać coś zupełnie innego, jak perspektywiczne obrazy Maxa Eschera. W efekcie z pełną świadomością teksty nie były umieszczane we wkładkach płyt i tak zostało do dziś – po wielu latach w jubileuszowych wydaniach dwóch albumów studyjnych wciąż ich nie ma.

Niech ktoś uwolni mnie od tych snów
Które popychają mnie do kolejnego dnia
Pojedynek osobowości
Który zniekształca prawdziwą rzeczywistość
One mnie wołają – one mnie wciąż wołają
Wołają mnie – one mnie wciąż wołają

[Ian Curtis, Dead Souls]

Utwór Dead Souls został nagrany jesienią 1979 roku i oryginalnie znajdował się wraz z piosenką Atmosphere na singlu Licht und Blindheit. My słuchaliśmy nagrania z albumu kompilacyjnego Still, zawierającego materiał studyjny z lat 1978-80 oraz ostatni koncert Joy Division zarejestrowany 2 maja 1980 roku na uniwersytecie w Birmingham.

Ian Curtis fascynował się mrocznymi stanami ludzkiego umysłu na tyle głęboko, że przez kilka tygodni pracował jako pielęgniarz w ośrodku dla osób psychicznie upośledzonych. Wolny czas często poświęcał na czytanie o ludzkim cierpieniu. Sięgał do m.in. do powieści Fiodora Dostojewskiego i Franza Kafki czy wierszy T.S. Elliota. Wokalista, który na co dzień był miłym, sympatycznym i dowcipnym chłopakiem, często okazywał się niestabilny, a zdarzało mu się nawet być okrutnym słownie. Własne zaburzenia psychiczne miały zbyt duży wpływ na jego funkcje poznawcze i powodowały wewnętrzny konflikt osobowości. Curtis jednak długo nie wspominał kolegom z zespołu o swoich problemach, skrzętnie je ukrywając. A ci wierzyli mu, gdy twierdził, że nic poważnego się nie dzieje, nie zwracając uwagi na rozpaczliwe teksty, szczególnie te, które przygotowywał na drugą płytę…

W jednym z utworów Ian Curtis odwołał się do teorii Fryderyka Nietzsche. Niemiecki filozof w książce Jenseits von Gut und Böse: Vorspiel einer Philosophie der Zukunft napisał, że „Kto walczy z potworami, powinien się strzec, by walka nie uczyniła go jednym z nich. Bo kiedy długo patrzysz w otchłań, otchłań zaczyna patrzeć w ciebie.” Zajrzyjmy do tekstu Iana…

Otchłań, która wyśmiewa dzieło stworzenia
Cyrk wraz ze wszystkimi błaznami
Fundamenty, które przetrwały wieki
Zostały rozdarte na strzępy aż do korzeni
Za całym tym dobrem czai się terror
I uścisk dłoni wyrachowanego człowieka
Kiedy okrucieństwo wypacza wszystkie dobre powody
Nie ma już odwrotu ani ostatniej szansy
Serce i dusza będą płonąć

[Ian Curtis, Heart And Soul]

Utwór Heart And Soul otwierał stronę B płyty Closer czyli drugiego, a zarazem ostatniego, regularnego wydawnictwa Joy Division. W trakcie nagrywania tego albumu – w marcu 1980 roku – stan wokalisty był już naprawdę poważny. Curtis miewał wtedy 2-3 ciężkie napady padaczkowe w tygodniu. Te ataki zresztą zdarzały się też w trakcie koncertów, których intensywny harmonogram był szkodliwy zarówno dla jego fizycznego, jak i psychicznego stanu. Spójrzmy, co wówczas napisał:
Isolation – „Wstydzę się tego, kim jestem”;
Decades – „Wewnętrznie wyczerpani – teraz nasze serca przepadły na zawsze, nie potrafimy odpędzić strachu i poczucia rywalizacji”;
Passover – „Czy mogę podążać tym ciągiem zdarzeń, który rozsadza i wyżera mój mózg?”.

Dzień przed wyjazdem Joy Division na trasę koncertową do Ameryki, Ian Curtis powiesił się we własnej kuchni na sznurze od bielizny. Ponoć obejrzał wcześniej w telewizji depresyjny film Wernera Herzoga “Stroszek”, którego główny bohater popełnia samobójstwo, a potem słuchał płyty Iggy’ego Popa The Idiot. Prawdopodobnie nigdy jednak nie poznamy prawdziwych okoliczności śmierci muzyka, który miał niespełna 24 lata… Pozostaje pytanie, czy był to zaplanowany i świadomy czyn człowieka, który nie potrafił sobie poradzić z rzeczywistością, czy ucieczka przed nadchodzącą, przerażającą przyszłością? A może była to jedynie chwila słabości bardzo rozchwianego psychicznie artysty?

The Grave czyli grób pochodzi z płyty Super Highways duetu The Other Two tworzonego przez Stephena Morrisa czyli perkusistę Joy Division i jego żonę – Gillian Gilbert – pianistkę New Order.

Członkowie zespołu uzgodnili, że w przypadku odejścia któregokolwiek z nich, bez względu na przyczynę, reszta nie będzie więcej używała nazwy Joy Division. Śmierć Iana Curtisa oznaczała zatem koniec historii zespołu, jednak – jak się okazało – jedynie w wydaniu czysto koncertowym. Dlaczego tak się stało? Przyczyna była czysto prozaiczna, mianowicie zgodnie z planem premiera drugiego albumu – nagranego wiosną – miała mieć miejsce latem 1980 roku. Album Closer ukazał się dokładnie 2 miesiące po tragedii. Oczywiście, nie licząc kolejnych boksów, kompilacji czy płyt z archiwalnymi koncertami, jako zespół Joy Division przestał istnieć.

Panowie Bernard Sumner, Peter Hook i Stephen Morris działali dalej, ale już pod różnymi szyldami. Najbardziej znaną grupą jest oczywiście New Order, której jednak dziś posłuchamy, bo z różnych powodów to temat na osobną pigułkę. Dorobek pozostałych projektów mieści się między 1 singlem z coverem a 3 płytami długogrającymi, z wyjątkiem zespołu Peter Hook and The Light, który od 2010 roku gra na żywo utwory Joy Division i New Order, przy czym wydał już kilkanaście płyt koncertowych. Wszystkie pozostałe próby wejścia na rynek były zaliczane do nurtów synthpop bądź alternative dance i tylko momentami ocierały się o post punk czy rock alternatywny. Ponieważ  muzykom od korzeni trudno się oderwać, zatem pomiędzy tanecznymi kawałkami da się odnaleźć pojedyncze, mroczne i posępne kompozycje…

Billy Bones to nagranie pochodzące z krążka Music For Pleasure grupy Monaco utworzonej przez basistę Joy Division czyli Petera Hooka.

Jedno jest pewne – historia Joy Division nie zakończyła się w 1980 roku. Grupy, która pierwszy koncert dała jako trio w składzie Peter Hook, Bernard Sumner i Terry Mason. Grupy, która pierwotnie przyjęła nazwę Warsaw, zainspirowana piosenką Davida Bowiego z płyty Low. Grupy, której oba studyjne albumy uzyskały maksymalne oceny w recenzjach najbardziej prestiżowych czasopism muzycznych. Grupy, której drugiego albumu, wydanego po zakończeniu jej działalności, przez 2 lata sprzedano ponad ćwierć miliona egzemplarzy, podczas gdy bilet na pierwszy koncert w Londynie kosztował 60 pensów…

Do usłyszenia!

Marek J. Śmietański

Bibliografia:
[1] Joy Division Central – nieoficjalna strona internetowa grupy Joy Division, online: http://www.joydiv.org
[2] Paul Rambali, From The Archives: Joy Division In Their Own Words, wywiad z członkami grupy Joy Division dla New Musical Express, 11.08.1979, opublikowany online 09.01.2012: http://thequietus.com/articles/07682-from-the-archives-joy-division-in-their-own-words

Artykuł stanowi tekstowy zapis audycji, emitowanej w brytyjsko-polskim radio internetowym HTM eco Radio w ramach cyklu “Pill of Rock”.

Zbiorcza playlista Spotify z dotychczas emitowanych audycji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

error: Treść jest chroniona!!!